Reklama
twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

jeden funt ile kosztuje

Poniedziałek rozpoczął się od załamania notowań tureckiej liry, ale dalej było już bardzo spokojnie. Złoty nawet zdołał odrobić nieco strat. Rynki przestały już reagować na wydłużanie lockdownów w Europie. Przypomnijmy, że w weekend prezydent Turcji zwolnił szefa banku centralnego, który w ubiegłym tygodniu podniósł stopy procentowe z poziomu 17 do 19% i zastąpił go krytykiem wysokich stóp procentowych. Turcja raz jeszcze wydaje się sama prowadzić w coraz ciemniejszy zaułek, z którego nie ma prostych dróg wyjścia.

Osłabienie liry miało pewien wpływ na inne waluty EM,

takie jak meksykańskie peso, czy południowoafrykańskiego randa, które znajdują się w grupie „podwyższonego ryzyka”. Złotego to jednak nie dotknęło, co jest dobrą wiadomością, gdyż nasza waluta już wcześniej nie radziła sobie najlepiej. To sygnał, że inwestorzy coraz częściej traktują nas jako „europejski koszyk”, gdzie większe znaczenie ma rozwój sytuacji w UE i naszym regionie, choć po części za ten stan rzeczy odpowiada polityka pieniężna (brak zachęty ze strony stóp procentowych oznaczał mniej kapitału, który w takich sytuacjach miałby szybko uciekać).

W Europie natomiast też nie dzieje się najlepiej

Restrykcje miały mieć miejsce do końca pierwszego kwartału, tymczasem coraz częściej przedłużane są na kwiecień (w Niemczech np. do 18 kwietnia, w Czechach Toyota zamyka fabrykę na dwa tygodnie). O ile jeszcze jesienią rynek reagował na takie informacje, teraz wydaje się kompletnie zobojętniały, być może dlatego, że inwestorzy zauważyli, że w morzu nadpłynności wykreowanej przez banki centralne każda nerwowa reakcja jest krótkotrwała. Dlatego też wczoraj na giełdach było spokojnie, a euro nawet zyskiwało wobec dolara (przy lekko cofających się rentownościach w USA), co pomogło nieznacznie umocnić złotego. Dziś przed nami kolejne wystąpienia szefa Fed i byłej szefowej Fed, których wspólną misją jest zasypać gigantyczny deficyt USA bez dalszego wzrostu rentowności. Dlatego od Powella usłyszymy, że rynek pracy jest daleko od doskonałości, a gospodarka nadal potrzebuje gigantycznego wsparcia.

O 8:05 euro kosztuje 4,5968 złotego, dolar 3,8543 złotego, frank 4,1701 złotego, zaś funt 5,3362 złotego.

Czytaj więcej

Artykuły związane z jeden funt ile kosztuje