Reklama
twitter
youtube
facebook
instagram
linkedin
Reklama
Reklama

turcja dolar czy euro

Eksperyment na niespotykaną dotąd skalę – tak można określić nowe narzędzie ogłoszone przez tureckie władze mające na celu stabilizację kursu liry. Pod wielkim znakiem zapytania pozostaje jednak to, czy kraj będzie w stanie zażegnać wysoką inflację oraz wysokie tempo deprecjacji lokalnej waluty.

Według przedstawionego planu, tureckie Ministerstwo Skarbu ma rekompensować straty poniesione przez osoby indywidualne na depozytach w lirze, jeśli jej notowania osłabią się względem dolara mocniej niż oprocentowanie depozytu. Decyzja ta istotnie wsparła notowania liry, gdyż oznaczać może spadek „dolaryzacji” tamtejszej gospodarki. Warto jednak pamiętać, że tylko ok. 10 proc. depozytów walutowych ma co najmniej 3-miesięczny okres zapadalności, co sprawia, że potencjał konwersji tureckich oszczędności na lirę jest bardzo ograniczony. Nowa polityka stosowana będzie bowiem wyłącznie do depozytów z terminem zapadalności między 3 a 12 miesięcy. Oczywiście istnieje możliwość, iż obywatele zaczną na szerszą skalę zakładać depozyty w lirze na dłuższy okres (konwertując krótkoterminowe depozyty walutowe), niemniej jest to w dużej mierze uzależnione od zaufania do władz. Nietrudno się domyślić, że w kraju z 20-proc. inflacją i coraz słabszą walutą o zaufaniem jest ciężko. A to w efekcie ogranicza realnie dalszy potencjał aprecjacji liry.

Turecki eksperyment na próbę wystawiona równie polityka fiskalna, która prowadzona była w ostatnich latach w zdecydowanie lepszy sposób aniżeli pieniężna. Jeśli zaufanie do pomysłu prezydenta Erdogana nie wzrośnie, wówczas możliwa się dalsza presja na lirę w obliczu wciąż uporczywie wysokiej inflacji i coraz szersze koszty społeczne. Jeśli rząd będzie zmuszony do pokrywania potężnych strat z tytułu wysokiej deprecjacji liry względem dolara, może to negatywnie rzutować na perspektywy fiskalne kraju. Co więcej, w skrajnym scenariuszu nie można wykluczyć konieczności „dodruku” liry, co tylko zaogniłoby kryzys ekonomiczny poprzez dalsze osłabienie waluty i wzrost inflacji.

Jedno jest pewne - nowe narzędzie stara się zastąpić klasyczne podwyżki stóp procentowych, które prowadziłyby do umocnienia waluty oraz z biegiem czasu, do stabilizacji inflacji na zdecydowanie niższych poziomach. Do tej pory rynek był sceptyczny co do tego typu prób „obejścia” zacieśniania polityki pieniężnej i prędzej czy później nie kończyło się to dobrze.

Arkadiusz Balcerowski, analityk Noble Funds TFI

Reklama

 

Czytaj więcej

Artykuły związane z turcja dolar czy euro